Friday, 8 July 2011

Polska polonia w londynskich autobusach

Kiedys regularnie korzystalem z autobusow, bylo to oczywiscie na poludniu Londynu. Od jakichs dwuch dni z mojego wlasnego nieprzymuszonego wyboru wybralem autobus.
Szczerze mowiac znudzilo mi sie metro, ktore jesli chodzi o stopien zatloczenia kilkukrotnie przewyzsza autobusy.
A wiec jaka jest roznica miedzy tymi dwoma zafajdanymi srodkami transportu (dla ludzi inteligentnych koniecznej codziennej tortury)? Przede wszystkim cena i szybkosc, autobusy sa tanie ale niesamowice powolne i trzeba brac poprawke na to ze utkniemy w piperzonym londynskim korku, co w godzinasz szczytu (7:00-10:00/16:30-21:00) jest niemal pewne.

Stopien chamstawa,buractwa i cywilizacyjnej przepasci  w autobusach jest oczywiscie wiekszy niz w metrze. Z autobusow regularnie korzystaja Hindusi, Pakistany, Somale i oczywiscie nasze "emigracyjne gwiazdki" granatem od ploga oderwane,
Stopien brudu i smrodu w autobusach jest wiekszy aczkolwiek niewiele w porownaniu z metrem... Generalnie UK jest brudnym narodem i co by angielskie i hidusko-pakistanskie gachy nie robilu sobie zelem na lbie i w co sie nie ubraly i tak sa brudasami co widac na ulicach w toaletach, dworcach itp.
Co ciekawe nasze "mariany" zachowuja sie rczej porzadnie nie smieca i generalnie dbaja o porzadek z wyjatkiem puszek piwa marki "Tyskie" ale to pewnie z zakompleksienia i aby pokazac okolicznym Brytolom ze nasze piwo jest najlepsze i "kurwa Polak potrafi" choc zachowuja sie jak ostatnia ciota przy szefie czy przelozonym.

Ale do rzeczy...
Pare dni temu postanowilem zaszalec i wrocic do domu autobusem, naturalnie wiedzialem ze bede swiadkiem dantejskich scen...., mialem jednak nadzieje ze nie w wykonaniu "polaczkow-budowlancow" (czyt. najgorszej warstwy Polonii UK).
Schemat jest zawsze taki sam: mocarni polcy husarze o okradlych glowach, zoltych zebach i nie ogolonym ryju, zaszczyciwszy swoimi brudnymi buciorami autobus i usadowiwszy sie na gornym pokladzie, zaczynaja swoja normalna dyskusje w ktorej statystycznie dominuje "kurwa" 80%", "huj" 5%", "spierdalaj" 5%, "ja pierdole" 4%, "pojebany" 4%, inne wyrazy ok. 2%.
Panowie nakrecaja sie coraz bardziej az wreszcie krzycza, blednie mniemajac ze sa cool i ze inni podziwiaja ich za ta zenujaca wioche... Inni pasazerowie patrza blednie i z dezaprobata na dzicz i skansen jaki przyszlo im ogladac. Zenada jest tak wielka, ze reszta Polakow ktora krzyczala do tej pory z zazenowaniem milczy i odwraca wzrok.
Dalej Panowie otwieraja "Tyskacze" slychac syk otwieranego piwa... ktore w autobusach jest teoretycznie zabronione. Kierowca nie reaguje mimo monitoringu, czyni to zapewne dlatego ze Panowie sa jego regularnymi klientami. Metro dla takiego elementu jest za drogie i za dobre.
Nastepnie jeden z tych polskich wiesniakow, ktoremu slowo kultura mowi tyle co kulturystyka i logarytm naturalny drze morde do komorki. Na na lini jest jego dresiara o ilorazie inteligencji paluszka slonego. Po wstepnej wymianie zdan nastepuje klotnia kochankow po czym nasz lover boy kwituje swa kobiete: "spierdalaj kurwa i lecz sie". Biorac pod uwage okolicznosci, pewnie byla to wersja super light.

Jednym slowem dno i wodorosty.... Wstyd jakich malo.

2 comments:

  1. I niby biochemik, a taki artysta. Muszę tu zgromadzić widownię, bo talent masz do pisania jak ta lala. Oklaski.

    ReplyDelete
  2. Coz, mozesz mi mowic "David Attenborough londynskiej Polonii"

    ReplyDelete