Monday, 4 July 2011

Londynskie Metro czyli Sweaty Tube

Londynskie metro... ach mozna by pisac wiele o tym "nadzwyczajnym" zjawisku.

Nie bede znow pierdolil jak drogi, obrzydliwy i slaby jest londynski Tube i jak rozjuszone plebejskie "bydlo" chcac dostac sie do miejsc siedzacych wlazi sobie na glowy bo to wszyscy londynczycy dobrze wiedza i nie ma sensu tego powtarzac.

Skupie sie na jednej rzeczy ktora doprowadza mnie do rozpaczy juz czwarty rok jak tu mieszkam. 
Ok chodzi o temperature w metrze i reakcje ludzi. Jesli wezmiecie pod uwage klimat Londynu (wysoka wilgotnosc, temperatura, izolacja termiczna i ta codziennie produkujaca cieplo "szarancze" (moje niewinne okreslenie klientow Transport For London) ktora nieustannie przetacza sie pozostawiaja za soba smrody, pierdy, plastikowe smieci i gazetki "tylko dla orlow" typu: "Metro" i "Evening Standard", to otrzymacie wizje post-apokaliptycznego swiata przy ktorym "Mad Max" to pestka.

Ale do rzeczy... 
Przemierzajac taka trase w  nie tylko lecie, normalny czlowiek poci sie , nie ma bata, chocbys nie wiem jak sie staral i jak "letnio" sie nie ubral to i tak spocisz sie. Niestety nie jest to pelna prawda, poniewaz tutejsi autochtoni, potrafia nie spocic sie ani kropeleczki w pelnym garniturze w nieklimatyzowanym metrze pelnym ludzi gdzie temperatura spokojnie dochodzi do 35C. Jak to sie kurwa dzieje???? Nie pytajcie mnie bo poprostu nie wiem tak jak nie wiem jak dziala pipeprzony zderzek Lucjana Lagiewki? 
Ci ludzie maja jakas kurewska wewnetrzna klimatyzacje... oni poprostu sie nie poca. 
Byc moze stad wynika zamilowanie angielskich facetow (choc bardziej precyzyjne bylo by okreslenie "facecikow") do obcislych spodni, jesli sie nie poca to jaja maja w nich bezpieczne i moga nadal je nosic zupelnie blednie mniemajac ze wygladaja pociagajaco :-).


Ponizej taki niewinny przedsmaczek londynskiego "Tuba"




Z cyklu debile w metrze (nic wspolnego z postem powyzej)


2 comments:

  1. Może oni są z kamienia (cali), nie pocą się i nie myślą (wkładają te obcisłe ciuchy - więc nie myślą!)
    Współczuję Tobie tego otoczenia, naprawdę, ja bym tam zwariowała, na dłuższą metę... a Ty, matko polko już 4 lata!

    Pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
  2. No coz, jednakze comiesieczna "salary" uprzyjemnia mi ta torture...
    Po cos w koncu sie torturuje (nie dla przyjemnosci-jestem normalny) w Londynie.

    Jak mowia: "cos sie traci, a cos zyskuje".

    Rowniez pozdrawiam

    ReplyDelete