Thursday, 30 June 2011

Mazury

Od jakichs 4 dni proboje sobie zabukowac holideya na Mazurach i huj mnie strzela...

Ok zanim wyleje swoj jad, kilka slow wyjasnien po jaka cholere pcham sie na Mazury majac do wyboru Hiszpanie, Portugalie, Chorwacje, Bulgarie, Turcje itp. przy porownywalnych cenach za pobyt.

Moze uznacie mnie za "sentymentalnego inaczej"  ale uwazam ze polskie jeziora i lasy sa najpiekniesze na swiecie i poki co nic nie jest w stanie mnie przekonac ze jest inaczej. Pozatym skoro Anglicy kupuja swoje produkty itp. to ja im zrobie na przekor i wydam kase w kraju, niech maja zulasy za swoje!

W odroznieniu od zasmrodzonego polskiego Baltyku polskie jeziora sa super i chyba warto tam pojechac... jest tylko jedno malutkie acz wkurwiajace ale...(typowe dla naszego kraju). Jesli chcesz wynajac ze znajomymi fajny drewniany domek nad jeziorem w lesie musisz go sobie zabukowac... i tu kurwa niespodzianka! co najmniej pol roku wczesniej! tarammm! Ale czardzior!

I w tym miejscu Polska daje mi szach i mat, gdyz ja nigdy z zasady nie bukuje sobie nic wczesniej niz 2 lub najwyzej 3 miesiace przed wakacjami.  Mam kase i moge ja wydac gdzie chce i jak chce a planowanie swojego urlopu pol roku przed jest jak jebany notes stomatologa... Wakacje to zywiol, wszystko moze sie zmienic.

Niestety baza noclegowa dostepna w necie (jak znam polskich przedsibiorcow to jakies 20% realnej oferty) jest juz zabukowana przez naszych jakze biednych krajan zarabiajacych najnizej w europie (a na wakacje i dentystow to maja podle klamliwe kreatury). Zastanawia mnie jednak poziom intelektualny tych ludzi gdzyz za ta sama kase moge sobie pojechac prawie wszedzie do Europy.... Bezmyslnosc Polakow nie zna granic..., ale coz patriotycznie wspieraja polska turystyke, ktora doi ich z kasy w sposob nadzwyczaj bezczelny.

To co jest teraz dostepne na Mazurach to tzw. "agroturystyka" juz na sama mysl wieje nawozem z pol kapuchy. Wlasciciel zapewnia ze do jeziora jest tylko 100 m, ale do najblizszej plazy i lasu 2 km,  a do sklepu 3 km, czyli ciemne buraczano-kapustne eldorado, wszystko uwaga za 200 zl za dobe od domku 5-osobowego!  Taki lepperowyo/pawlakowy wakejszon zasluguje na krotkie acz wymowne "Spieprzaj Dziadu".

Szukam dalej domku na Mazurach, moze mi sie poszczesci bo do wakacji zostal niecaly miesiac, ale patrzac realnie na to co jest raczej nie zdecyduje sie na zadne "agroturystyki" czy wynajem od 7 dni wzwyz (co za glupota... widac wlasciciele wola zeby stalo puste - coz nich stoi) i przyjdzie mi przesiedziec te 7 dni w moim kochanym Toruniu z wekendowym wypadem do Gdanska lub Krakowa. No coz jesli tak sie stanie to juz nie bede jezdzil na Mazury nie dlatego ze nie chce ale dlatego ze nie bede mogl.

Coz polska polityka przedsiebiorczosci! hmmm nawet nie jestem specjalnie zaskoczony.

Wakacje przesuna sie do wrzesnia i bedzie Chorwacja lub Turcja!

1 comment:

  1. Obśmiałem się jak norka :)) Jesteś jednym z bardzo niewielu polskich emigrantów, który ma zdrowy dystans do naszej ojczyzny. Tak trzymaj!

    Co do domku na wakacje, to chyba ciągle najlepiej działa u nas poczta pantoflowa, czyli "Józkowie byli w zeszłym roku w Pipsztowie i byli zachwyceni, zadzwoń do nich. Wytłumaczą ci jak tam dojechać". Na Twoje ryzyko, bo albo Józkowie mają gust podobny do Twojego, albo...

    ReplyDelete