Monday, 19 March 2012

Moje miasto - ksiegarnie

Generalnie w Polsce oplaca sie kupowac jedna rzecz - KSIAZKI! Sa one tansze, lepiej wydane no i lepiej sie je czyta bo sa po polsku.

Jako ze w Polandii nie ma czegos takiego jak Amazon i nie mozna zajrzec do srodka kazdej ksiazki oraz faktu wygody podejmowania decyzji w ostatniej chwili i braku czekania na przesylke, zdecydowalem ze jak zwykle odwiedze kilka ksiegarn.

Oczywiscie Polska zaskakuje mnie niemal zawsze szkoda ze w wiekszosci negatywnie...
Coz powiedziec... jesli sie nie jest amatorem romansow, kryminalow, roslin ozdobnych, leksykonow chorob, Ryszarda Kapuscinskiego i lektur szkolnych to mozna spierdalac z ksiegarni, najlepiej ze wszystkich.

Na 6 odwiedzonych ksiegarni kazda posiadala ten sam asortyment... MASAKRESKA!!! Niestety zamknieto bodaj najwieksza ksiegarnie w centrum miasta wiec na poprawe nie ma co liczyc.

No coz... oficjalnie mowie torunskim ksiegarzom "Huj Wam w dupe" juz od Was ksiazek ni huja nie kupie. Nie sadze zebym mial jakis oryginalny gust, oryginalniejszy niz "Historia onanizmu" znaleziona w Empiku w dziale psychologia.

Coz trzeba bedzie kupowac w internecie z wyprzedzeniem lub po angielsku, selavi - nie chcesz debilu zarobic, zrobi to ktos za ciebie.

Ceny w sklepach takie same jak w Londynie, a niektore nawet wyzsze... oplacalo sie jedynie kupowac ksiazki, najtaniej bylo w ksiegarniach bo nie placilo sie kosztow przesylki ale coz wszystko co dobre musi sie skonczyc jak to w Polsce.

No comments:

Post a Comment